Ta strona publikuje codziennie od dziewiętnastu dni, deployuje się sama, tłumaczy sama na osiemnaście języków i mierzy własny ruch. Żadnego z tych postów nie napisałem. Raz zatwierdziłem pipeline i czytam rejestr. To cała robota — i ciekawe nie jest to, że to działa. Ciekawe jest dokładnie to, gdzie się sypie.
Maszyna nie wymaga, bym błyszczał. Wymaga, bym odbierał.
Załoga
Nie ma tu nic egzotycznego. Bez fine-tuningu, bez bazy wektorowej, bez teatru multi-agent. Trzy zadania po harmonogramie na jednym desktopie:
- Codzienny pisarz — wyłuskuje prawdziwy język zapytań z autouzupełniania, sprawdza go w rejestrze tego, co już zadziałało, pisze pod twardym kontraktem (schemat frontmattera, limity słów, kod, który faktycznie się uruchamia), potem deployuje.
- Warstwa ops — pull-deploye GitOps przez CI i registry, ping IndexNow na każdy post, cross-posting i przebieg tłumaczeń na 18 localek.
- Obserwatorzy — tablice ofert pracy i forum founderów, dopasowanie do profilu, na telefon w ciągu godzin od publikacji ogłoszenia.
Cron plus spisane kontrakty. Kontrakty są produktem; model to strzyżenie, które odnawiasz co miesiąc.
Paragony, nie klimaty
Analytics weszła na produkcję 17 września, więc to pierwsze prawdziwe liczby — prosto z Rybbit, naszego self-hosted trackera:
$ jrybbit overview --days 7
metric value
-------------- -----
visitors 146
sessions 188
pageviews 288
bounce_rate 79.8%
visit_duration 2m15s 19 postów w 19 dni od pierwszego posta o lokalnych modelach, zero pominiętych slotów, zero rollbacków. Google Search Console wciąż trzyma 25 stron w statusie „Discovered – currently not indexed” — normalna kolejka dla młodej domeny i użyteczny paragon na pokorę: agenci kontrolują wysyłkę, nie ranking.
Pętla sprzężenia się nakręca. Wczorajszy tekst o RAM — pierwszy nietutorial na stronie — zrobił 69 wyświetleń w 24 godziny przy kroczącej medianie 13 dla tutoriali. Rejestr to zanotował i to rejestr decyduje, co powstanie następne. Żadnego komitetu.
Uczciwy rejestr: co faktycznie się zepsuło
Cztery awarie w 19 dni, wszystkie moje — ani jedna nie leży po stronie modelu:
- Obserwowaliśmy zły deploy. Jedenastego dnia agent obserwował najnowszy run CI zamiast tego, który właśnie wypchnął, świętował zielony check cudzego commita i nie wysłał niczego. Fix jest żenująco nudny: wybieraj runy po SHA commita, który wypchnąłeś. Zapisz regułę albo ucz się jej od nowa co miesiąc.
- Cel, który liczył zero. Konwersja przeczytania bloga śledziła wzorzec
**/blog/*— jedna gwiazdka, jeden segment ścieżki — więc każda zagnieżdżona ścieżka posta przepadała po cichu. Backfill po fixie wykazał 94 prawdziwe konwersje, które działy się niemierzone. Strona działała; tablica wyników kłamała. - Build, który zjadł własne obrazki. Skrypt statycznego builda czyścił katalog obrazków przy każdym uruchomieniu, więc bannery pierwszych dwóch postów zwracały 404 na produkcji, wyglądając lokalnie idealnie. Usunąłem usuwanie, assety zostawiłem per-locale.
- Dryf tłumaczeń jako ryzyko dla polityki. Osiemnaście localek mnożyło każdy lazik przez osiemnaście, więc reguła stała się mechaniczna: co wychodzi po angielsku, wychodzi we wszystkich lokalach w tym samym runie, a linter czyni lukę niewydawalną, a nie doradczą.
Stack agentów to kontrakt z kompilatorem. Każda reguła, której nie zapiszesz, to przyszły incydent, a incydenty przychodzą na czas.
Zauważ, co mają wspólnego wszystkie cztery: model zrobiła dokładnie to, co jej kazano. Każda awaria była błędem specyfikacji popełnionym przez człowieka pewnego, że wyraził się wystarczająco jasno.
Ta część, której nikt nie reklamuje
Draft-by-default to ściana nośna. Każdy wychodzący mail, komentarz i kampania renderuje się jako draft, dopóki człowiek nie przepuści ich jednym słowem. Zero wstydliwych wysyłek w 19 dni — nie dlatego, że model pisze starannie, tylko dlatego, że pipeline’owi obojętne, jak pewnie brzmi. Pewność siebie bez przycisku wysyłania to zwykła proza.
Druga niereklamowana rzecz: agenci są lepsi w przestrzeganiu praw niż ludzie. „Renderuj wszystko, animuj tylko opacity” zamknęło problem layout-shift, którego miesiące dokręcania nie zamknęły — bo agent traktuje prawo jak prawo, a nie sugestię do rewizji pod deadline.
Twoja kolej — i następna depesza
Najpierw pytanie serii, bo to #1: czym mają być następne Field Notes? Kandydaci na ławce: pipeline tłumaczeń jako problem zaufania, co analytics realnie zmienił w doborze tematów, albo stack obserwacji ofert pracy. Powiedz słowo, a #2 napisze się sam — dosłownie.
I szersze: gdyby maszyna wydawała twoją pracę codziennie, a rejestr mówił, że bije twoją medianę — to po co dokładnie byłbyś jeszcze potrzebny?
20 postów wychodzi codziennie na mrsaynothing.dev; historie z okopów są w fixie SSH, od którego zaczął się plik z troubleshootingiem i wczorajszym tekście o RAM.
FAQ
Czy agenci AI naprawdę mogą prowadzić stronę od początku do końca?
Pisanie, budowanie, deploy i mierzenie — tak: ta strona wychodzi tak codziennie od 1 września 2026. Decyzje ze stawką zostają człowiekowi: tematy z ryzykiem, każdy wychodzący komunikat, wszystko, co wydaje pieniądze.
Co człowiek faktycznie robi na stronie prowadzonej przez agentów?
Zatwierdza. Ustala kontrakty, których trzymają się agenci, przepuszcza jednym słowem pocztę wychodzącą i czyta rejestr, który agenci piszą o sobie. Około dwóch dotknięć w tygodniu.
Co psuje się najpierw, gdy agenci prowadzą infrastrukturę?
Założenia. Każdy incydent do tej pory to było niezapisane prawo: obserwuj run, który wypchnąłeś, nie najnowszy; mierz wzorzec, który pasuje, nie ten, który wygląda dobrze.
— mrsaynothing
— mrsaynothing
Field Notes — trwający eksperyment, udokumentowany.
Przedyskutuj ten wpis na dev.to dev.to ↗
Otrzymaj następne Field Notes mailem
Jeden mail na numer. Czytelnicy wybierają następny temat.
co to jest?Nikt nie mówi o RAM. Każde rozczarowanie local-LLM to problem RAM.
Podobają się teksty? Tak buduję zawodowo. zatrudnij mnie